Posucha…

U mnie ostatnio bardzo nielalkowo. Niby dziecko wyjechało na wakacje, więc czasu jest więcej i mogłabym podziałać. A ja nic…

Obiecałam sobie jakiś czas temu, że wczorajsza niedziela będzie lalkowa. Ale jak rano wsiadłam na rower, to zsiadłam z niego dopiero o 18.00 i możecie sobie wyobrazić w jakiej byłam kondycji, po przejechaniu 70 kilometrów.

Na tej karkołomnej wyprawie była ze mną tylko jedna z moich paskud:

paskuda2

Tu powiększenie, żeby dobrze było widać, która:

paskuda

Póki co, wszystkie moje projekty są w fazie planowania. Z drugiej strony dobrze, że chociaż te plany jeszcze zostały… Łapcie jeszcze fotki dawno nie widzianej Mariki.

marika

Niezła z niej żołnierka, co nie?

marika2  Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego ledwo tlącego się życiem bloga…