Gruzinka w akcji…

W końcu się zdecydowałam. Nie mogłam już patrzeć na świecącą twarz mojej Blythki. Kosztowała dużo i trochę mnie to powstrzymywało ale myślę, że przez ten prawie rok, który jest u mnie nabrała już mocy i „raz kozie śmierć”. Więc zabrałam się za te brutalne zabiegi chirurgiczne z wielką niepewnością ale także przyjemnością.

bl1

Ostatnie przejrzenie się w święcącej buźce Blythki. I do roboty.

bl2

Papier ścierny w ruch… I oto zmatowiona twarzyczka, która teraz czeka aż zaopatrzę się w niezbędne do rzeźbienia narzędzia oraz specjalny, zamówiony już przeze mnie lakier. Ale pierwsze koty za płoty…

bl3

A teraz z innej beczki. Oto lalka, która przybyła do mnie prosto z Gruzji.

Gruzinka

Gruzinka urodą nie grzeszy, ale trzeba przyznać, że oryginalna z niej dziewuszka.

gruzinka2

Tym samym powiększa ona, już i tak sporą, kolekcję moich lalek regionalnych.