Sentymentalnie…

Za niecały tydzień, dokładnie 1 lutego, minie rok jak prowadzę tego bloga.

mirabel1

Zaczęło się niewinnie, od porcelanek. Natrafiłam kiedyś w sieci na bloga Weroniki i tak, jak i ona zapragnęłam dawać starym lalkom nowe życie. Nie bardzo mi niestety szło, to chyba nie były lalki dla mnie, choć mam je do tej pory. Potem były Livki, jako substytut Pullipów, bo już wtedy wiedziałam o ich istnieniu, ale jeszcze nie przyjmowałam w pełni do świadomości, że mogłabym wydać kilkaset złotych na lalkę.

A jednak wydałam i to z pewnością dużo więcej. Nie liczę już dokładnie ile, bo i po co. W mojej kolekcji są dwa Pullipy, dwa Dale, jeden Taeyang, dwa little Pullipy na obitsu, jeden jeszcze nie, jeden little Dal na obitsu oraz tangkou. Nie pieniądze są ważne, ale radość, jaką może dać taki kawałek plastiku. Może to głupie co teraz napiszę, ale myślę, że lalkowanie to także uprawianie swego rodzaju sztuki. To pewnego rodzaju kreacja artystyczna. Kreujemy wizerunek tych plastików, nadajemy indywidualne cechy, te lalki dzięki nam żyją.

mirabel2

Powiem szczerze myślałam, że mi to minie, ale pasja przetrwała. Jedną z najważniejszych rzeczy w tym całym moim lalkowaniu jest fakt, że poznałam tak dużo, wspaniałych, podobnie zakręconych ludzi, jak ja. Dziękuję Wam, że jesteście.

Choć po zmianie pracy mam mniej czasu na poświęcaniu się mojemu hobby, to jednak staram się, aby mój blog nie zarastał kurzem, czasem z marnym skutkiem.

Ostatnio mam znowu „chcieja” na lalkę, taką „nieco” droższą. Jak tylko będę miała jakiś nieplanowany przypływ pieniędzy to z pewnością ją kupię.

suzi1

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam moimi wynurzeniami, tak mnie jakoś naszło. Pozdrawiam sentymentalnie…