Czekanie… i Aloalo

Moje czekanie niestety się jeszcze nie skończyło. Trwa ono już bardzo długo, dłużej niż czekałam na moje lalki, nawet dłużej niż Imago czeka na swoje ;-).

Dotyczy to też czegoś ważniejszego. Czekamy (ja i moje dziecko) już ponad siedem miesięcy!!!

Ale niedługo nasze oczekiwanie się już skończy, bo za tydzień lub dwa będziemy mieli osobę, na którą czekamy w domu ;-).

Jedno mogę powiedzieć: nauczyliśmy się oboje czekać.

***

I żeby nie było tak filozoficznie do końca, przedstawiam Wam laleczkę, która przybyła do mnie razem z Bellą i Mariką. Jest to Little Pullip Aloalo, która urzekła mnie swoim barwnym strojem. Razem z nią trafiła w moje ręce jeszcze jedna mała Pullipka, ale ją przedstawię, kiedy indziej. Dwie inne, które również skradły moje serce, przez swój niecodzienny wygląd, trafiły do mojej siostry, która powoli zaraża się już wirusem lalkowym. Można je obejrzeć na stronie: www.slonimrowka.pl.

Po prostu mam sentyment do tych maleństw.

Przedstawiam Wam moją Aloalo, która pozostanie przy swoim imieniu, nie będę go zmieniać.

I prawdopodobnie zostanie też przy swoich wymiarach. Chociaż kto wie, może przyjdzie czas na zmianę.