Powiew zeszłego wieku!!!

Pokaże Wam dziś na jakim sprzęcie szyła moja babcia.

Jest to maszyna Singer chyba z końca XIX wieku. Moja świętej pamięci babcia tworzyła na niej cuda. Jako mała dziewczynka podziwiałam jej dzieła. Dlatego niedawno będąc w odwiedzinach u siostry babci, bez wahania zgodziłam się na propozycję, by to cudo stało się moją własnością. Teraz stoi u mnie w domu na honorowym miejscu.

Maszyna jest na chodzie. Niby jest podobna do tych teraźniejszych… jest igła, koło obrotowe, a jednak tak różna. Ja, wychowana już w dobie rozwoju nowości technologicznych i będąca jak to niektórzy mnie nazywają „gadżeciarą”, nie wiedziałabym, jak się zabrać do szycia.

Z sentymentu moja nowa niedawno zakupiona maszyna także jest marki Singer, ale to już nie to. Jest taka nowoczesna.

No to jeszcze fotka Matyldy, która myślami została w tamtych czasach.

Tak szczerze to na tym ostatnim zdjęciu chciałam zwrócić Waszą uwagę na tą spineczkę – motylka we włosach, słodki jest ;-).