Wciągnęło mnie…

O rany od wczoraj o niczym innym nie myślę, tyko o robieniu na szydełku. Chwyciłam za nie po kilkunastu latach nierobienia i nie mogę się oderwać. Nie mogę jeść, nie mogę spać , bo jeszcze tylko jeden rządek, jedno oczko…. makabra. Robię nie jakąś małą maskoteczkę dla lalki tylko bieżnik… mega wielki!!!

Na szczęście zmusiłam się, żeby na chwilę odłożyć to „magiczne urządzenie”, o którym na lata całe zapomniałam, aby zaprezentować Wam nowe kapcie Matyldy. Oczywiście robione na szydełku!!!

Kurcze wciągnęło mnie i nie chce pościć… co mam począć?